- Przyszedłem nie w porę?!- tak zdecydowanie Sasuke się zdenerwował.
- To może ja już pójdę, a wy sobie tutaj porozmawiacie-
- Nie Hinato to JA powinienem wyjść, to JA wam przeszkodziłem!-
- Sasuke spokojnie, przecież my tu nic nie robiliśmy-
- Porozmawiamy potem Naruto, na razie Sasuke- widać było ze Hinata czuła się niekomfortowo w zaistniałej sytuacji, szczerze ja też, chociaż nie wiedziałem co zrobiłem.
Spojrzałem na niego, stał wściekły w drzwiach balkonowych dokładnie mi się przyglądając. Nie lubiłem ja tak na mnie patrzył, ale tym razem nie dam mu tej satysfakcji i go nie przeproszę...oo nie. Odwróciłem się plecami do niego, wpatrując się w miasto, które wieczorem wyglądało przepięknie. Czasami lubiłem sobie tutaj przychodzić wieczorami i podziwiać ten piękny krajobraz, który lada moment stracę...z moich zamyśleń wyrwał mnie głos Sasuke.
- Przepraszam że tak naskoczyłem-
- Patrzcie państwo szanowny pan Uchiha pierwszy wystawia rękę na zgodę, nie no wołajcie paparazzi to musi iść na pierwsze strony gazet!-
- Naruto ja tu się staram być miły a ty co?! Jaja sobie ze mnie robisz!- brawo idioto jeszcze bardziej go rozzłościłeś.
- Nie robiłbym sobie z ciebie jaj gdybyś tak dziwnie nie reagował, o co ci w ogóle chodziło co ?!-
- O to że wchodzę na balkon i co widzę? Jak mój, powtarzam MÓJ chłopak obściskuje się z nasza koleżanką!-
- Po pierwsze, nie jestem twoja jebaną własnością! Po drugie wcale się nie obściskiwaliśmy, jak ty to uznałeś. Hinata chciała mi coś powiedzieć, to wszystko!-
- Jasne, bo ja też jak chce powiedzieć coś mojemu koledze to robię do niego maślane oczka. Gratuluje bezmózgu, jeżeli twoje rozmowy tak wyglądają to naprawdę brawa dla ciebie!-
- Zejdź ze mnie, ja ci tu prawdę mowie a ty co?! Dalej mi nie wierzysz!-
- Dobra nie chce mi się z tobą rozmawiać!- i najnormalniej w świecie sobie poszedł, co za dupek!
- Drań!!- zamiast ze mną porozmawiać to on sobie odchodzi, czasami naprawdę nienawidzę tych jego humorków, raz jest taki a raz taki, oszaleć można. A to niby ja tu jestem babą w tym związku, kłóciłbym się. No ale co zrobić, niestety Uchiha już taki jest, ma ta swoja jebaną dumę i już. Uparty ja osioł. Na razie nie mam ochoty z nim gadać, wiec najwyżej potem z nim pogadam. Tak jak postanowiłem tak też zrobiłem. Ponieważ robiło mi się już zimno, postanowiłem wejść do środka. Prawie nic się nie zmieniło tylko to że Shikamaru leżał, nieźle wstawiony, na kanapie. Nie powiem śmiesznie to wyglądało. Spojrzałem na Hinate, która siedziała obok Sakury, po jej zachowaniu nie wyglądało na to że wzięła to sobie do serca, albo tak dobrze udaje. Nie zwracając zbytnio uwagi na Sasuke, przysiadłem się do dziewczyn, które ochoczo ze sobą rozmawiały. Jakoś tak nagle straciłem całą ochotę na zabawę, bardzo ci dziękuje Sasuke! Kiedy siedziałem i udawałem że słucham dziewczyn, poczułem się obserwowany, spojrzałem w prawo i dostrzegłem że jetem obserwowany własnie prze szanownego pana Uchiha. Zignorowałem to i tym razem przyłączyłem się do rozmowy. Jednak trudno było mi się skupić na rozmowie. Potem przez całą imprezę Sasuke nie odzywał się do mnie, chociaz było co do tego dużo okazji. Tak po 2 w nocy wszyscy poszli spać, w swoje wyznaczone wcześniej miejsca. Jako jedyna, Sakura, miała problemy. Dla niej było to dziwne, że to ona nie śpi z Sasuke a ja. Ale kiedy Sasuke powiedział że wszyscy mamy iść już spać, to jakoś tak wszyscy ucichli. Drań, wszyscy się go słuchają. Kiedy siedziałem już na swoim łóżku, trochę się denerwowałem, czym? Sam do końca nie wiem. Jakoś nie chciałem leżeć z nim w jednym łóżku i udawać że się nic nie stało. Tak samo jak Uchiha, ja też mam swoja godność, to on naskoczył na mnie, na pewno nie przeproszę go pierwszy, o nie! Kiedy znowu zatraciłem się w swoich myślach, Sasuke podszedł do mnie od tylu. Nie powiem, zrobili mi się miło, ale zaraz jestem na niego zły! Nie mogę mu teraz pokazać swoja słabość. Odepchnąłem go, siadając na drugim końcu łózka. Usłyszałem jeszcze jego westchnienie.
- Naruto, dalej się na mnie fochasz?-
- Tak-
- Przestań, rozumiem że można się trochę pofochać, ale ile jeszcze można ?-
- Do skutku- tak jak powiedziałem, ja nie będę się tak łatwo poddawać ! Jestem Naruto Uzumaki i mam swój honor! Sasuke coś tam powiedział pod nosem i znowu przytulił się do moich pleców. Tym razem też chciałem go odepchnąć, ale on przeczuwając moje intencje, przybliżył się do mnie, całując w obojczyk. Ten drań dobrze wiedział gdzie mam czułe punkty, i niestety dobrze tą wiedzę wykorzystywał. Mimowolnie mruknąłem, pod wpływem tej małej pieszczoty.
- Sasuke przestań-
- A jak nie przestane?-
- To się jeszcze bardziej obrażę-
- Jasne, uwaga bo się boje-
- Powinieneś!-
- No dobra to co mam zrobić, abyś mi przebaczył ?-
- Sam nie wiem-
- Kocham cie młocie- powiedział śmiejąc się mi do ucha. To było mile, słyszeć jego śmiech, zawsze go lubiłem, chociaż on tak rzadko się uśmiechał. Zawsze kiedy go słyszałem, ja sam miałem ochotę się uśmiechać. Tym razem też tak było.
- No a więc skoro się śmiejesz to co, między nami zgoda?-
- Niech ci będzie, ale tylko tym razem wygrałeś, następnym razem nie będę już taki łaskawy-
- Zapamiętam to sobie- powiedział, pochylając się nade mną i całując, co ochoczo oddałem.
- Kocham cie Sasuke-
- Ja ciebie tez mój młocie- potem bez, większych sensacji udaliśmy się spać. Tylko że tym razem, miedzy nami nie było już tego napięcia. Przytulony do Sasuke zasnułem....
CDN.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Notka może nie za długa ale bynajmniej jest :3
Miłego :D
Wasza Sai ^-^
